Połowa czerwca i nagle masz problem, o którym marzy każdy ogrodnik: za dużo truskawek. Grządka, którą sadziłeś jesienią, daje teraz tyle, że nie nadążasz zjadać. Miseczka dziennie to mało, a po trzech dniach w lodówce owoce robią się miękkie i puszczają sok. Zanim połowa plonu wyląduje w koszu, warto wiedzieć, jak zbierać, przechowywać i przerabiać truskawki tak, żeby nic się nie zmarnowało.
U mnie na działce pod Łodzią sezon truskawkowy to zawsze dwa intensywne tygodnie. Odmiana Honeoye dojrzewa pierwsza, potem wchodzi Senga Sengana, ta najlepsza na przetwory. I co roku ta sama lekcja: jak nie zaplanujesz, co z nimi zrobisz, to po prostu zgniją.
Zbieraj rano i nigdy nie myj na zapas
Truskawki zbieraj wczesnym rankiem, kiedy są jeszcze chłodne i jędrne. Owoce zerwane w południowym upale są miękkie, szybciej się psują i gorzej znoszą transport z grządki do kuchni. Zrywaj z szypułką i kawałkiem ogonka — bez tego w miejscu oderwania robi się ranka, przez którą owoc gnije w ciągu kilkunastu godzin.
Najczęstszy błąd to mycie całej miski od razu po zbiorze. Mokra truskawka, która ma poleżeć choćby do wieczora, zaczyna pleśnieć błyskawicznie, bo woda wnika pod skórkę. Myj dopiero tuż przed zjedzeniem albo przerobieniem. W lodówce trzymaj nieumyte owoce rozłożone luźno na płaskim talerzu wyłożonym papierowym ręcznikiem, nie zbite w kupkę w zamkniętym pojemniku. Tak dotrwają dwa, czasem trzy dni — i to jest realny limit, nie tydzień.
Co zrobić z nadmiarem w jeden wieczór
Jeśli widzisz, że nie przejesz, działaj tego samego dnia. Najprostsze i najszybsze rozwiązanie to mrożenie. Umyj, usuń szypułki, osusz, rozłóż pojedynczo na desce i włóż do zamrażalnika na godzinę. Dopiero zamrożone pojedynczo przesyp do woreczka — wtedy nie zlepią się w jedną bryłę i zimą wyciągniesz dokładnie tyle, ile potrzebujesz do ciasta czy koktajlu. Tej metody nauczyłem się po pierwszym roku, kiedy wyjąłem z zamrażarki jeden zlodowaciały głaz nie do rozbicia.
Warto też wiedzieć, że nie każda odmiana nadaje się do tego samego. Truskawki deserowe, duże i słodkie jak Elsanta, najlepiej jeść na świeżo albo mrozić w całości. Na dżem i konfitury bierz odmiany aromatyczne i nieco bardziej kwaśne, bo po ugotowaniu smak rozcieńcza się i te mdłe robią się jeszcze mdlejsze. Senga Sengana to klasyk na przetwory nie bez powodu — trzyma kształt, ma intensywny kolor i nie rozpada się w słoiku na papkę.
Dżem bez kilograma cukru — i dlaczego warto
Klasyczny przepis babci to kilogram cukru na kilogram owoców. Dziś nie ma takiej potrzeby i szczerze — taki dżem jest po prostu za słodki, czuć w nim głównie cukier, a nie truskawkę. Lepszym wyborem jest mniej cukru plus pektyna. Na kilogram owoców daj 30–40 dag cukru i saszetkę pektyny albo cukier żelujący 3:1, który kupisz w każdej Biedronce czy Lidlu za jakieś 4–6 zł. Gotuj krótko, 5–8 minut od zawrzenia, żeby zachować kolor i smak świeżego owocu.
Słoiki wyparz wrzątkiem albo wstaw na kwadrans do piekarnika rozgrzanego do 120 stopni. Gorący dżem nalewaj do gorących słoików, zakręcaj i odwracaj do góry dnem na kilka minut — to wytwarza podciśnienie i wieczko się zasysa z charakterystycznym pyknięciem. Jeśli któryś słoik nie pyknął, nie ryzykuj, schowaj go do lodówki i zjedz w ciągu tygodnia. Reszta spokojnie przetrwa do zimy w piwnicy albo szafce.
Pomysły, gdy dżemu masz już dość
- Sok i syrop — zmiksuj owoce z odrobiną cukru i cytryny, przelej przez sito, rozlej do butelek i zamroź; latem rozcieńczasz wodą gazowaną, zimą polewasz naleśniki.
- Truskawki suszone w suszarce do owoców albo w piekarniku na 60 stopni — świetne do musli, choć trzeba na nie cierpliwości, bo schną kilka godzin.
- Nalewka, czyli truskawkówka na spirytusie i cukrze, gotowa akurat na Boże Narodzenie.
- Zwykłe zamrożenie na koktajle i ciasta przez całą zimę.
I jeszcze jedno, o czym łatwo zapomnieć w gorączce zbiorów: po owocowaniu obetnij stare liście i rozłóż rośliny na nowo. Z każdej truskawki wypuszczają teraz rozłogi, czyli pędy z małymi sadzonkami na końcu. Przypnij kilka najsilniejszych do ziemi szpilką z drutu, a za miesiąc masz darmowe sadzonki na nową grządkę. Tegoroczny nadmiar owoców to przy okazji zalążek przyszłorocznego plonu — wystarczy go nie wyrzucić razem z liśćmi.