ogród

Zbiór malin i porzeczek w lipcu: kiedy zrywać i jak nie zmarnować plonu

Krzew malin uginający się od owoców cieszy tylko przez pierwsze dwa dni. Oto jak zbierać, przechowywać i przetwarzać letni plon bez strat.

Zbiór malin i porzeczek w lipcu: kiedy zrywać i jak nie zmarnować plonu

Krzew malin uginający się od owoców w połowie lipca cieszy tylko przez pierwsze dwa dni zbiorów. Trzeciego dnia większość działkowców zaczyna się zastanawiać, co zrobić z kolejnym kilogramem owoców, których rodzina fizycznie nie jest w stanie zjeść na surowo, zanim zaczną się psuć w misce na kuchennym stole.

Kiedy dokładnie zrywać maliny — kolor to za mało

Wielu ogrodników kieruje się wyłącznie barwą owocu, a to prowadzi do zrywania malin o dzień lub dwa za wcześnie, kiedy są już czerwone, ale jeszcze mocno trzymają się szypułki. Dojrzała malina odchodzi od kielicha przy delikatnym dotknięciu, niemal bez wysiłku — jeśli trzeba pociągnąć albo przekręcić owoc, to znak, że powinien zostać na krzaku jeszcze jeden dzień. Odmiany letnie, takie jak popularna w polskich ogrodach Malina Laszka czy Malina Polana, dojrzewają zwykle między połową lipca a pierwszym tygodniem sierpnia, w zależności od nasłonecznienia działki i ilości opadów w danym sezonie. Lepszy wybór to zbiór co drugi dzień, a nie raz w tygodniu — malina, która czeka na krzaku zbyt długo, traci jędrność i szybciej pleśnieje jeszcze przed zerwaniem, szczególnie po deszczowej nocy. Warto też pamiętać, że owoce z górnej, bardziej nasłonecznionej części krzewu dojrzewają zwykle o dzień lub dwa wcześniej niż te niżej, w cieniu liści, więc jeden przelot po całym krzaku rzadko zbiera wszystko naraz. Nie warto zrywać malin mokrych od rosy czy deszczu — wilgoć na skórce przyspiesza pleśnienie nawet w lodówce, dlatego najlepsza pora to późny poranek, gdy rosa już wyschła, ale słońce jeszcze nie grzeje najmocniej.

Porzeczki: czerwone, czarne i białe mają różne terminy

Porzeczka czerwona dojrzewa najwcześniej, zwykle już od końca czerwca do połowy lipca, i w przeciwieństwie do malin można ją spokojnie zostawić na krzaku nawet tydzień dłużej — owoc nie mięknie tak szybko i lepiej znosi zwłokę. Porzeczka czarna, ceniona głównie ze względu na wysoką zawartość witaminy C, dojrzewa nieco później, w drugiej połowie lipca, a jej charakterystyczny, dość intensywny zapach najlepiej wyczuć, rozcierając jedną jagodę między palcami — im mocniejszy aromat, tym owoc bliższy pełnej dojrzałości. Porzeczka biała, rzadziej spotykana na działkach, dojrzewa mniej więcej razem z czerwoną i ma wyraźnie łagodniejszy, mniej kwaśny smak, co czyni ją dobrą opcją dla dzieci niechętnych do kwaśnych owoców.

Błąd, który psuje smak: zbiór w południowym upale

Zbieranie owoców jagodowych w pełnym słońcu, przy temperaturze przekraczającej 28-30 stopni, to jeden z najczęstszych błędów popełnianych w lipcu. Owoce zerwane rozgrzane słońcem szybciej tracą jędrność i już po godzinie w koszyku zaczynają puszczać sok, co przy malinach oznacza właściwie gotową confiturę zamiast owoców do zamrożenia. Zrywaj rano, między siódmą a dziesiątą, albo wieczorem po siedemnastej, kiedy krzew jest już chłodniejszy — to nie kwestia wygody, tylko realnej różnicy w trwałości zebranych owoców. Czy to naprawdę robi taką różnicę? Doświadczeni działkowcy z Mazowsza, którzy prowadzą własne poletka na sprzedaż bezpośrednią, twierdzą, że owoce zebrane rano wytrzymują w chłodni nawet dwa dni dłużej niż te zerwane w samo południe.

Przechowywanie: dlaczego malin nie da się trzymać długo

Świeże maliny w lodówce, nawet w najlepszych warunkach, wytrzymują góra dwa dni, zanim zaczną tracić strukturę i puszczać sok na dnie pojemnika. Porzeczki radzą sobie zauważalnie lepiej i w szczelnie zamkniętym pojemniku w lodówce można je trzymać nawet pięć dni bez większej straty jakości. Nie myj owoców przed schowaniem do lodówki — wilgoć na skórce przyspiesza rozwój pleśni, a mycie najlepiej zrobić tuż przed jedzeniem lub przetwarzaniem, nigdy wcześniej.

Mrożenie na tacy, nie od razu w torebce

Najczęstszy błąd przy mrożeniu owoców jagodowych to wsypanie ich prosto do torebki foliowej i włożenie do zamrażarki. Owoce zbijają się wtedy w jedną zbitą bryłę, z której trudno później odłamać porcję na naleśniki bez rozmrażania całości. Lepiej rozłożyć umyte i osuszone owoce pojedynczo na tacy wyłożonej papierem do pieczenia, zamrozić przez dwie do trzech godzin, a dopiero potem przesypać do woreczka strunowego — dzięki temu każda malina zostaje osobno i można wyjąć dokładnie tyle, ile potrzeba. Mrożenie na tacy sprawdza się świetnie do większości zastosowań — z wyjątkiem porzeczek przeznaczonych na sok, bo do parownika i tak trafiają w całości niezamrożone, więc mrożenie ich osobno na tacy to zbędny krok, który tylko wydłuża pracę. Tak zamrożone maliny i porzeczki zachowują dobrą jakość przez co najmniej dziesięć do dwunastu miesięcy w zamrażarce o temperaturze -18 stopni.

Co zrobić z nadmiarem owoców

  • Dżem klasyczny, z dodatkiem pektyny lub bez, w proporcji mniej więcej kilogram owoców na 600-700 gramów cukru, choć niektórzy działkowcy wolą wersję z mniejszą ilością cukru i krótszym terminem przydatności.
  • Sok z parownika, który z 5 kilogramów porzeczek daje zwykle około 3 litrów gotowego soku, gęstego i intensywnego w smaku.
  • Nalewka na malinach lub porzeczkach, zalewana wódką albo spirytusem rozcieńczonym do około 40%, gotowa do picia po mniej więcej dwóch miesiącach leżakowania w ciemnym miejscu.
  • I opcja, o której często się zapomina: oddanie nadmiaru sąsiadom albo do lokalnej szkoły czy przedszkola — działkowe grupy na Facebooku pełne są ogłoszeń "maliny do odbioru za darmo" właśnie w tym okresie.

Nie warto przechowywać wszystkich owoców w jednej formie. Lepszy wybór to rozłożenie zbiorów na kilka sposobów przetwarzania naraz — część do zamrażarki na zimę, część na dżem, część na sok — bo inaczej pod koniec sierpnia w spiżarni stoi dwadzieścia słoików tego samego dżemu malinowego, którego nikt nie zdąży zjeść przed kolejnym sezonem.

Przycinanie po zbiorze — praca na przyszły rok

Zaraz po zakończeniu zbiorów malin letnich warto wyciąć przy samej ziemi wszystkie pędy, które w tym roku owocowały — one już nie wydadzą owoców po raz drugi, a zabierają światło i składniki odżywcze młodym pędom, które będą owocować w przyszłym roku. Poznać je łatwo po ciemniejszej, bardziej zdrewniałej korze i lekko poszarzałym wyglądzie w porównaniu ze świeżymi, jasnozielonymi pędami tegorocznymi. Porzeczki przycina się inaczej, dopiero jesienią albo wczesną wiosną, więc lipcowy zbiór to nie moment na cięcie krzewu porzeczkowego. Zostaw w rzędzie malin maksymalnie sześć do ośmiu najsilniejszych młodych pędów na metr bieżący, a resztę wytnij — przegęszczony rząd malin owocuje słabiej i jest znacznie bardziej podatny na choroby grzybowe, zwłaszcza po wilgotnym lipcu. Cięcie najlepiej zrobić ostrym sekatorem, na przykład modelem Fiskars kosztującym w większości sklepów ogrodniczych między 60 a 90 złotych, bo tępe narzędzie strzępi korę i otwiera drogę infekcjom grzybowym. Ta godzina pracy w lipcu to najważniejsza inwestycja w plon na przyszły rok — więcej niż jakikolwiek nawóz kupiony jesienią.